„Dieta z algorytmu”, czyli jak sztuczna inteligencja udaje indywidualne podejście do zdrowia

Lena Kalinowska, social media manager FCB Warsaw (Keino Grupa), przygląda się temu, jak sztuczna inteligencja wchodzi w obszar zdrowia i dietetyki, oferując pozornie spersonalizowane rozwiązania, które często okazują się jedynie dobrze opakowanym schematem.

Nowy rok, nowe cele. Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie planowali zmiany życia, rozpoczęcia zdrowej diety czy pracy nad czymś, czego nie do końca lubimy w swoim ciele. Jeszcze niedawno, pierwszym krokiem w stronę poprawy zdrowia była wizyta u specjalisty. Dziś coraz częściej zaczyna się ona od przeszukania Internetu lub wpisania konkretnych informacji do AI.

Gotowy plan

Narzędzia, które oferuje sztuczna inteligencja są łatwe, dostępne, intuicyjne i wystarczy, że wpisze się kilka prostych informacji: „chcę schudnąć”, „ćwiczę trzy razy w tygodniu”, „mam siedzącą pracę”.  Po paru sekundach pojawi się gotowy plan, który będzie uporządkowany, motywujący i brzmiący profesjonalnie.  Problem w tym, że to, co wygląda jak indywidualne podejście, często jest tylko dobrze opakowanym schematem.

Dla wielu osób AI staje się dziś pierwszym „specjalistą”. I trudno się temu dziwić - nie ocenia, nie zadaje krępujących pytań, jest „na już” i co najważniejsze, nic nie kosztuje. To ogromna zaleta, szczególnie dla osób, które czują się zagubione albo mają złe doświadczenia z wizytami u dietetyka czy innego specjalisty. Tyle, że ta wygoda ma też swoją ciemną stronę. Sztuczna inteligencja może generować błędne lub niepełne zalecenia, a odpowiedzialność za ich skutki tak naprawdę nie spoczywa na nikim.  

Osoba korzystająca z takiego planu często nie ma narzędzi ani wiedzy, by ocenić, czy jest on bezpieczny w jej konkretnej sytuacji. Zwraca na to uwagę także Światowa Organizacja Zdrowia, która podkreśla, że systemy oparte na AI mogą popełniać błędy, a odpowiedzialność za ich konsekwencje pozostaje niejasna. *

Bez relacji i odpowiedzialności

W jednym z raportów WHO wskazano, że mniej niż 10% krajów regionu europejskiego ma jasno określone zasady odpowiedzialności za błędy systemów AI w ochronie zdrowia. To ogromna luka. ** Personalizacja w wykonaniu algorytmu zwykle kończy się na kilku liczbach. Podanie wzrostu, wagi, wieku i celu to za mało, żeby mówić o realnym dopasowaniu.  AI nie wie, czy masz za sobą lata przyjmowania leków, problemy z relacją z jedzeniem, przewlekły stres, brak snu czy historię diet, które bardziej zaszkodziły niż pomogły.  Wiele planów generowanych przez sztuczną inteligencje to powtarzalne schematy różniące się głównie kalorycznością. A że są opisane jako „stworzone specjalnie dla Ciebie”, łatwo uznać je za bezpieczniejsze i mądrzejsze, niż są w rzeczywistości. Brakuje w tym wszystkim relacji i odpowiedzialności. Dietetyk lub lekarz widzi, kiedy plan przestaje służyć zdrowiu - gdy pojawia się nadmierne zmęczenie, pogorszenie wyników czy sygnały ostrzegawcze ze strony organizmu. AI tego nie zauważy. Zareaguje tylko wtedy, gdy użytkownik sam coś „zgłosi” i tylko z danych, które otrzyma. Do tego dochodzi kolejny problem: zalecenia generowane przez AI funkcjonują jako element „stylu życia”, a nie realnej opieki zdrowotnej, co pozwala łatwo omijać odpowiedzialność.  

Sztuczna inteligencja może być pomocnym narzędziem do porządkowania wiedzy, planowania posiłków czy organizacji dnia. Nie zastąpi jednak relacji, kontekstu i uważności, które są podstawą prawdziwej troski o zdrowie. Bez nich dbanie o siebie łatwo sprowadza się do mechanicznego odhaczania z listy wygenerowanej przez algorytm, a to niewiele ma wspólnego z prawdziwą personalizacją.

*World Health Organization, Ethics and governance of artificial intelligence for health, WHO, Geneva 2021.
**World Health Organization Regional Office for Europe, Artificial intelligence is reshaping health systems, WHO Europe, Copenhagen 2024.

Lena Kalinowska - Social Media Manager w FCB Warsaw (Keino Grupa) dla Klienta Benefit Systems. Studentka dietetyki (II stopnia) na Uniwersytecie Vizja. 

Tagi