W szumie reklam Super Bowl 2026 łatwo było przeoczyć rzeczy mniej oczywiste. To właśnie one zwróciły moją uwagę najbardziej – nie te najgłośniejsze, ale te, które miały pomysł, emocję i coś do powiedzenia o świecie poza boiskiem.
Tekst: Ewa Kucharska, creative group head FCB Warsaw (Keino Grupa)
To globalny spektakl popkultury, w którym reklamy i halftime show często mówią o świecie więcej niż sam mecz. Tegoroczna edycja idealnie to pokazała, mieliśmy bezpieczną rozrywkę, sprytną nostalgię, ale też momenty, które wywołały realne emocje i dyskusje.
Z osobistych, zawodowych powodów szczególnie zwróciłam uwagę na kampanię XFINITY „Jurassic Park… Works” autorstwa agencji Goodby Silverstein & Partners. Kreatywnie najmocniej wybrzmiał tu powrót do znanych światów popkultury. To świetna zabawa trendem nostalgii, który jak widać wciąż działa nie tylko w Polsce, ale globalnie. Zamiast kolejnej historii o katastrofie dostaliśmy przewrotną wersję, park działa, bo technologia nie zawodzi. Ten prosty twist sprawia, że reklama jest lekka, autoironiczna i zapada w pamięć. Nie udaje wielkiej idei, tylko daje widzom czystą rozrywkę i subtelnie komunikuje obietnicę marki.
Zupełnie inny ton miała kampania Novartis „Relax Your Tight End” przygotowana przez agencję Fallon. Temat profilaktyki raka prostaty nie należy do najłatwiejszych, szczególnie w kontekście widowiska oglądanego masowo w środku nocy. A jednak udało się opowiedzieć o nim w sposób przystępny i pozbawiony moralizatorskiego tonu. Dużą rolę grają tu bohaterowie reklamy, znani sportowcy, którzy nie występują w roli „twarzy kampanii”, ale mężczyzn z krwi i kości mówiących wprost o własnych obawach, doświadczeniach i powodach, dla których sami zaczęli się badać. Ten zabieg działa, bo obniża dystans i przełamuje stereotyp męskiej niezniszczalności. Zamiast straszenia mamy oswajanie lęku i normalizowanie rozmowy o zdrowiu. To przykład reklamy, która nie tylko robi robotę wizerunkową, ale może realnie przełożyć się na zmianę postaw i zachowań. I jednocześnie dowód na to, że Super Bowl nie musi być wyłącznie festiwalem żartów i efektów specjalnych.
Największe emocje jak co roku wzbudził halftime show. Występ Bad Bunny’ego wybrzmiał nie tylko muzycznie, ale też symbolicznie. Dla jednych był celebracją różnorodności i energii latynoskiej kultury, dla innych gestem zbyt mocno wchodzącym w sferę tożsamości i polityki. Niezależnie od ocen ten moment pokazał, jaką rolę pełni dziś Super Bowl. To scena, na której ścierają się różne wizje tego, czym jest współczesna Ameryka. Nawet jeśli ktoś przyszedł tylko po rozrywkę, trudno było nie zauważyć, że to wydarzenie od dawna jest czymś więcej niż koncertem w przerwie meczu.
Z perspektywy marek wniosek jest prosty, samo bycie głośnym już nie wystarcza. Najlepiej zapamiętujemy te realizacje, które mają pomysł, dystans do siebie albo odwagę dotknięcia czegoś ważnego. Najsłabsze giną w hałasie efektów. Super Bowl 2026 przypomniał, że nawet w najbardziej komercyjnym widowisku wciąż jest miejsce na emocje, znaczenia i opowieści o tym, kim jesteśmy. A może właśnie dlatego te kilka minut reklam i muzyki mówi o współczesnej Ameryce więcej niż niejeden komentarz polityczny.